Choinka, święta i moja pamięć

Cześć, pewnie ostatnie chwile przed  świętami spędzasz w gonitwie za prezentami, ostatnie podarunki, słodycze i Bóg jeden wie co jeszcze. Muszę Ci powiedzieć, że w tym roku już mam to za sobą, namówiłam męża by szybciej kupować. Zamawiać przez internet, i wczoraj kupowaliśmy ostatnie pierdoły w tym słodycze. A, że z pamięcią od operacji u mnie kiepsko to niestety musiałam wszystko zapisywać, co i dla kogo. Jakie zestawy i cała reszta. Tak udało się, jeszcze tylko dzisiaj w planach ubrać sztuczną choinkę, jutro zapakować prezenty, chociaż te które się da i zacząć spokojnie czekać.

Dzisiaj jednak przeszłam samą siebie, rano zabrałam psa na długi spacer. Wszystko fajnie, pobiegał, potarzał się w błocie, pogonił ptaki. No cudownie, aż do pewnego momentu. Powoli mam zamiar wracać i taka jedna myśl, czy ja brałam telefon. No i zaczął się problem bo za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć czy ja ten telefon zabrałam z domu czy jednak nie, czy może jednak go zgubiłam. Cóż chciał nie chciał, zgodnie z planem miałam wracać chodnikiem (czystym) a tu niestety przez swoją niepamięć marsz przez błoto i krzaki. W połowie drogi, gdy tak gapiłam się pod nogi doszłam do wniosku, że cholera no jak nic zgubiłam. Niewiele by brakowało a był by ryk, bo telefon nowy, na abonament, kupa kasy w błoto. I tak idę i rozpaczam (w duchu) a pies szczęśliwy bo znów może biegać bez smyczy. Otwieram drzwi, i zgadnij co widzę. Tak, dokładnie telefon sobie leży w domu. Pierwsza moja reakcja ryk. Tyle kilometrów przeszłam w przeświadczeniu, że zgubiłam, a co gorsza zapominam o bardzo wielu rzeczach. Imieniny, urodziny, jakieś takie dość ważne rzeczy, ustalenia. I co gorsze mam to od operacji, a po ostatniej wizycie u lekarza zastanawiam się jak długo to potrwa. Pani doktor mówiła, że muszę być cierpliwa, a jeśli nie przejdzie to zaczniemy działać w sensie farmakologii. Kurcze zaczynam się bać, bo nie umiem tego zrozumieć, i zapanować nad tym.

A z takich przyjemniejszych wiadomości, kilogram mniej od kiedy nie jem mięsa, i nawet mnie do niego nie ciągnie. Trzymam się dzielnie na soi i innych wynalazkach. Jem całkiem sporo warzyw, owoców i produktów z pełnego przemiału. Może jak czasu starczy to zrobię pyszne drożdżowe bułeczki. Jak sądzisz, wytrwam?

  5 comments for “Choinka, święta i moja pamięć

  1. 20 grudnia 2015 o 12:41

    Wytrwasz. Jak już mówiłam, zawsze znajdziesz wsparcie na swoim blogu :)
    Co do pamięci, to z Twojego punktu widzenia musi to być okropne uczucie. Mam nadzieję, że jednak wszystko się unormuje niedługo :)
    Wesołych Świąt :*

    • 20 grudnia 2015 o 15:26

      Dzisiaj mija tydzień i obiad bez mięsa nawet mój małżonek przełknął… Do świąt postaram się jeszcze napisać, ale jeśli mi się nie uda to życzę Ci spokojnych świąt, dużo prezentów :)

      ps. ledwie chodzę, wczoraj ruszyłam tyłek z kanapy w celu zrealizowania programu pt „secret” czy jakoś tak… boli ;(

  2. 24 grudnia 2015 o 09:14

    Bardzo prawdziwy, uczuciowy blog. Można się wręcz rozpłakać.

    Ja
    Zapraszam na mojego bloga

    http://www.prawdziwe-zycie1.blog.pl
    Pozdrawiam

  3. 30 grudnia 2015 o 11:33

    O matko! Musze nadrabiać zaległości bo dopiero doczytałam, że ograniczyłaś mięso! Brawo jestem dumna i w ogóle super bardzo się cieszę wspieram mega mocno i same pozytywy!!!!! A z tą pamięcią to trzymam kciuki i może spróbuj rozćwiczyć umysł zanim sięgniesz po coś mocniejszego? Jakieś krzyżówki, sudoku bo ksiązki już czytasz :). Polecam jakąś fajną grę słowną z mężem :). Buźka trzymaj się.

    • 31 grudnia 2015 o 07:57

      Już nie jem mięsa :) jakoś daje radę, chociaż ostatnio na klatce schodowej (bo mieszkam w bloku) poczułam pieczonego kurak, oj ślinka pociekła ale na tym się skończyło. Zauważyłam jedną prawidłowość, nie jem mięcha – nie jem słodyczy. Co do krzyżówek – spróbuję. Dawno nie robiłam ich i może jeszcze dzisiaj zacznę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *