O żesz kurwa, udało się

No i pierwszy dzień pracy na infolinii już za mną. Oczywiście nie obyło się bez stresów, no bo jak by to inaczej mogło być. Przychodzę przed 9 a na liście co jest? Oczywiście, zaskok bo podobno mam być od 7. No i cóż poradzić od razu ciśnienie skoczyło i hm… Pierwsza myśl o żesz kurwa mać. No ale spokojnie powoli czekam na opiekuna i idziemy na górę, parę chwil małego stresu, chwila spokoju i siup włączamy się do ruchu. Wiem wiem, nie od razu Rzym zbudowano. Pierwsze rozmowy były tragiczne. I ręce mi się trzęsły i strach był masakryczny i co najśmieszniejsze nawet głos jakiś taki bez przekonania taki jakiś słaby i to raczej nie oznajmiający a pytający. Fakt im więcej tych rozmów tym łatwiej mi się rozmawiało. Fakt pod koniec jakoś przełamałam ten strach ale jeszcze ciężko mi idzie, jeszcze ciężko jest zobaczyć co się dzieje i gdzie to znaleźć. Wierze, że będzie dobrze bo inaczej nie może być. Najtrudniejsza była ostatnia sprawa ale wierzę, że dam radę sobie z tym wszystkim. Nie ma innego wyjścia, muszę. A teraz w końcu jest piątek, piąteczek piątunio. Mogę pozwolić sobie na jedno małe winko tzn. jedno duże wino bo pora się wyluzować. Bo jeszcze jak chwilę o tym wszystkim będę myśleć to dostanę jobla. Co prawda jak wiesz, pewnie przez sen będę sprawdzać, wygłaszać określone formułki. Mam nadzieję, że uda mi się jakoś powoli z tym wszystkim ogarnąć. Zobaczymy co będzie w pn podczas oceny, wiem tylko jedno ludzie są bardzo pozytywnie nastawieni. Wielu chce pomóc i pomaga. Teraz wybacz mi idę się zresetować bo dłużej nie mogę patrzeć na monitor (za dużo tego w pracy). Miłego weekendu, powiem Ci jak było w poniedziałek gdy będę po monitoringu rozmów :) Trzymaj kciuki, bo dzisiaj się przydało…

  4 comments for “O żesz kurwa, udało się

  1. ~nika2001
    30 stycznia 2016 o 18:41

    Świat nie ma głowy , młoda kobieta na blogu reklamuje swoją wulgarność, jakby to było Jej atutem. Też jestem z tego świata i rozumiem, że każdemu, szczególnie w emocjach zdarza się użyć słowa ” niecenzuralnego” i regułą jest to powód co najmniej do zażenowania. Natomiast żeby w słowie pisanym, przeznaczonym do publikowania, posługiwać się wulgaryzmami to naprawdę dowód na brak kultury a wręcz wyuzdanie – opamiętaj się kobieto. A może się mylę, może problem leży gdzie indziej, bo ktoś kto ma potrzebę sięgania po /cytuję/ winko, wino w celu zresetowania, może mieć już bardzo poważny problem i dlatego brak mu kontroli nad tym co mówi i pisze

  2. 30 stycznia 2016 o 19:30

    Chyba do wszystkiego da się jakoś przyzwyczaić :) Oby ta ocena wypadła jak najlepiej :)

  3. 4 lutego 2016 o 13:04

    Zaciekawił mnie twój post, trochę przypominasz mnie samą, miałam podobna sytuacja, jak prawie 3 lata temu, ale jak to kto się mówi kto nie ryzykuje ten nie ma, i trzeba mieć wyjebane na większości w dzisiejszym świecie. A co do pomocy innym bym trochę przystopowała bo dziś świat tak jest brutalny że nawet nie dostrzegają co mają sama wiem po sobie, sporo pomagałam innym a co do czego doszło wszyscy odeszli jak ich problemy się skończyły. Choć czasami żałuje że pomagałam, bo kiedy ja pomoc potrzebowałam nikogo nie było, ale mam nadzieje że za jakiś czas to wszystko się odwróci bo jak się coś daje od siebie to niby potem wraca z podwojoną siła…

    • Ewa
      14 lutego 2016 o 12:48

      wierzę w karmę, i to co dobre do nas powraca tak samo jak to co złe. A co do ryzyka chyba powoli zaczyna być już dobrze aczkolwiek nie jest jeszcze rewelacyjnie. Wiem, że będzie dobrze i tak masz racje na niektóre rzeczy muszę mieć inne spojrzenie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *