Nowy start

Witaj,

wiem będziesz na mnie krzyczeć za tak długą ciszę ale chyba musiałam sobie wszystko poukładać. Chociaż nie, dopiero zaczynam to wszystko układać. A nie powiem jest co.

Może zacznijmy od początku bo inaczej nie dojdziemy do ładu. Proszę usiądź wygodnie, weź herbatę/kawę czy coś zimnego. Może być nawet piwo jeśli masz ochotę, nie mam nic przeciwko. Tak więc, jak dobrze wiesz mam męża. Jeszcze go mam a czemu mówię, że jeszcze zaraz się dowiesz.

W sumie od dość długiego czasu nie układało się, nie było rozmowy, nie było praktycznie nic tylko cisza przeplatana awanturami. No nic ciekawego a gdy było miło to były tylko te iskierki szczęścia, które bardzo szybko gasły pozostawiając przenikliwy chłód za sobą. Tak bardzo zimny, że aż bolesny. Prosiłam, błagałam aż niestety przyszedł taki dzień, że spakowałam się i odeszłam.

Poszukiwanie stancji z możliwością psa było mega dużym wyzwaniem. W końcu udało się, mam do pracy ok 7 minut pieszo takim dość szybkim marszem tak więc nie jest źle :) A mieszkanie z psem na stancji zostawię na inny wpis. Poczekaj proszę, pośmiejesz się. Obiecuje :)

Początki…

Nie jest lekko, zaczynać tak od niczego, totalnie od zera. Wszystko przeraża a najbardziej sama świadomość, że jesteś tak na prawdę sama. Owszem przyjaciele, którzy na samym początku i aż do dzisiaj stali za mną i stoją nie dali mi zwariować. Nigdy nie odmówili pomocy i to też dodawało i dodaje mi sił. Tak, nie jestem tak zupełnie sama. Jest pies, jest rodzina, są przyjaciele i każdy dzwoni, każdy pisze. Czy daje sobie radę?. Są w stanie rzucić wszystko i przylecieć czy to z lodami, czy z gazetą czy z czymkolwiek innym i posiedzieć pogadać i dodać siły.

Tak, jakoś muszę dać radę, są wzloty i upadki. Niestety na dzień dzisiejszy jestem na dnie, wiem, że się z niego odbije ale ostatnio jestem na dnie. Byłam u lekarza, przepisał cud tabletki ”będzie dobrze” i powiem tak, jest aż za dobrze. Jest mi to wszystko obojętne co się dzieje, jest mi błogo. Ktoś mógłby ten stan porównać do naćpania i chyba miałby rację. Ale wiesz co jest w tym wszystkim dobrego? Nie myślę, nie boli a tak strasznie bolało. Tak przeszywająco bolało. Może zapytasz ale przecież sama odeszłaś sama tego chciałaś. Tak, masz rację, sama tego chciałam ale uwierz rozwód to nie jest łatwy czas, rozwód to porażka życiowa. Sama wiesz jak jestem ambitna i jak bardzo coś takiego może mnie podłamać. W pracy daje z siebie wszystko. W życiu prywatnym też a tutaj…

Nie wyszło…

Zaczynam walczyć o samą siebie w tym momencie. Trzymaj kciuki…

E.

  1 comment for “Nowy start

  1. 18 czerwca 2017 o 13:19

    no i jak Ci idzie ? Otrząsnęłaś się nieco ? ostatecznie rozwodu nie trzeba traktować jako klęski – to kolejne życiowe doświadczenie … owszem coś nie wyszło i to jest smutne bo przecież nie tego chcieliśmy .To tragedia, która zaburza wszystkie sfery funkcjonowania człowieka, ale czasem nie ma innego wyjścia i trzeba powiedzieć : „Kocham cię, ale nie pozwolę się więcej krzywdzić”.

    Masz swoją grupę wsparcia a to dużo … z resztą niestety będziesz musiała sobie poradzić sama . Trzymam kciuki . Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *