Coś się kończy coś zaczyna

Witaj,

ostatnio mam jak by więcej dla Ciebie czasu. Aż sama się sobie dziwię. No i tak jak myślałaś, zęba nie dało się uratować. Dzisiaj się z nim rozstałam w gabinecie stomatologicznym. W sumie zbyt bardzo nie płakałam po jego stracie. To raczej była radość, że więcej już nie będę z jego powodu cierpieć. Antybiotyk odstawiony a raczej zjedzony do samego końca. Muszę Ci powiedzieć, że wyrywanie nic a nic nie bolało, nawet dostałam inne znieczulenie stomatologiczne niż to na jakie jestem uczulona. Ale mineły już ponad 2 godziny i powinno zejść a cały czas trzyma :) wesoło wręcz… chociaż w sumie to i lepiej, nie cierpię.

Tak, dzisiaj mega wielki krok za mną. Złożenie pozwu rozwodowego. Udało się i już teraz tylko czekam na wielką awanturę ze strony męża i na termin pierwszej rozprawy. Będzie dobrze, bo tak być musi. Dzisiaj bardzo ważny dzień. Właśnie dzisiaj stało się faktem, złożyłam pozew.

Moja psiura jest teraz mega cierpliwa, leży i się przytula. Sam doskonale widzi jak bardzo cierpię przez tego zęba.

Postaram się do Ciebie zajrzeć jak tylko trochę lepiej się poczuje a teraz wybacz idę umierać bo za chwilę znieczulenie przestanie działać i będzie wesoło….

Buziaki tą moją opuchniętą buźką :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *