Pokój z psem

Cześć,

tęskniłaś? Pewnie tak a ja jak zwykle praca i praca i nigdy mnie nie ma dla Ciebie. Przepraszam.

Pamiętasz jak Ci obiecałam napisać jak mi się mieszka z psem? Chyba najwyższa pora ruszyć ten temat. Psa ściągnełam pierwszego maja, trochę chorego i niestety cała majówka minęła mi od weterynarza do weterynarza. Całe szczęście udało się wyleczyć to moje czarne bydlę.

Początki, płacz i pisk, szczekanie. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że moi współlokatorzy nie zadecydowali że mam się wynieść. Pieseł się przyzwyczaił, że musi zostawać sam jak ja wychodzę do pracy, że teraz ten pokój jest jego nowym domem. Czasem jeszcze zdarzy mu się wyjąć z mojej szafki buty czy jakieś elementy garderoby. Jest lepiej aczkowliek raz przed wyjściem na zakupy nie zamknęłam pokoju na klucz. Przychodzę a tam, firanki w pokoju zdjęte, zasłonki równie, olej w kuchni wylany, firanki zdjęte w kuchni, śmieci wyrzucone z śmietnika a pies w iście szampańskim nastroju szczęśliwy :) czeka na swoją pańcię.

Tak więc czekało mnie sprzątanie, wieszanie firanek i delikatnie powiedziawszy odpoczynek bo nie powiem, lekko nie było.

Wiem teraz zaczniesz dopytywać jak sobie radzę po takim długim mieszkaniu na stancji. Muszę Ci powiedzieć nad wyraz dobrze. Wzięłam pełną odpowiedzialność za swoje życie i zaczynam walczyć z tym z czym kiedyś nie dawałam rady. Walczę z wagą, wiesz w końcu zmieściłam się w spodnie w które od ponad 2 lat nie mogłam wsadzić tyłka :) Możesz być ze mnie dumna….

W pracy jak to w pracy, chodzę robię swoje i wychodzę. Jakoś ostatnio nie zamęczam się słowami klientów i jakoś daje radę. Odstawiłam zupełnie alkohol, praktycznie nie używam cukru, nie chodzę na imprezy. Totalna zmiana i życie prawie jak u pustelnika :)

 

Lecę ny ny i jutro odpoczywać.

Buziaki

E.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *