Rok przed trzydziestką i co dalej ?!

Pewnie się dziwisz czemu piszę gdy jeszcze impreza się nie skończyła, gdy jeszcze jest tak wcześnie.

Właśnie siedzę sobie sama, goście już poszli, ciasto zjedzone i wypite wino. Zostało tylko trochę na dnie kieliszka i powoli nim się raczę. Tak, to ostatni rok przed trzydziestką, to ostatni rok kiedy mogę powiedzieć, że mam jeszcze dwadzieścia kilka lat. To ostatni rok podczas, którego tak wiele się zmieniło. Pamiętam rok temu byłam na dyżurze w Orindż, odbierałam połączenia i tłumaczyłam faktury przez telefon. Było dość ciekawie a zarazem smutno bo cały dzień praktycznie sama, jedynie dostawałam życzenia. I gdyby rok temu ktoś mi powiedział jak będzie wyglądało moje życie chyba zaśmiałabym się w twarz. Tak, rok temu byłam mężatką (w sumie dalej jeszcze jestem) ale już coraz bliżej mi do rozwodu jak do szczęśliwego małżeństwa. Rok temu, jejku jak to odlegle brzmi. Rok temu…

A teraz siedzę sobie zupełnie sama, goście już poszli, już jest cicho i już jest spokojnie. Hałas i śmiechy odeszły w niepamięć i co najważniejsze, nie dostałam jakichś kapci czy chemii :) Tak, dzisiaj były szczere życzenia, prezenty piękne i praktyczne i wiem, że były ze szczerego serca. Już pora by zmyć makijaż, już pora wyjść z psem na wieczorny spacer i pozmywać te wszystkie talerzyki po cieście, kubki po kawie i kieliszki po winie.

Wiesz, jestem zaskoczona ilością życzeń w tym roku i tym jak wiele osób trzyma za mnie kciuki. Jak wielu osobom zależy by moje życie zaczęło się układać. I tutaj mam dla Ciebie wielką niespodziankę. W końcu zaczyna się układać, w końcu oddycham pełną piersią i w końcu czuje, że żyję. Tak, w dniu swoich urodzin mogę powiedzieć, że jestem o kolejny rok mądrzejsza i nie zmieniłabym żadnych decyzji jakie podjęłam przez ten rok. Nie zmieniłabym decyzji o odejściu od męża, założeniu pozwu o rozwód, o powolnej nauce stawania na nogi. W końcu stoję na nich twardo i nie boję się co będzie jutro bo wiem, że jutro będzie jeszcze piękniejsze niż jest dzisiaj. Jutro wstanę i zacznę dzień od uśmiechu i wyjścia z psem a cała reszta jakoś powoli się ułoży.

Dzisiaj nie będzie złośliwości, dzisiaj nie będzie żadnych uwag. Dzisiaj będę grzeczna i spokojna w końcu wiek zobowiązuje. Aczkolwiek muszę Ci się przyznać, przytyło mi się ostatnio i wiesz, wisi mi to. Jeśli książę, którego planuje poznać (no wiesz, ten na białym koniu i w srebrnej zbroi) będzie miał coś przeciwko to niech spada (nie jest mnie godzien). Niech idzie sobie poszukać wieszaka na miarę swoich oczekiwań a ja poczekam na takiego, któremu nie przeszkadzać będzie mój ”bębenek” :).

Pora w końcu zmyć makijaż i już nie straszyć ludzi. Trzymaj się

Ps. odezwę się jak tylko trochę ogarnę się po dzisiejszej imprezie, padam na twarz ze zmęczenia.

Buziaki

E.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *