Obraza majestatu

Hejka,

pewnie zastanawiasz się co to oznacza ta obraza majestatu. A więc wyobraź sobie od kiedy zaczęła się jesień to mój szanowny psiulek gubi sierść jak wściekły. Odkurzam i zaraz zaś znów jest pełno kłaków. No istne dywany rozściela i to jest wszędzie. W każdym pokoju, łazience czy w łóżku.
Wygląda to następująco, biorę odkurzacz, jest czysto. Idzie szanowny pies i nagle co się dzieje, tu kłaczek tam kłaczek. No oszaleć można. Żeby to jeszcze te kłaczki nie były codziennie zostawiane a tutaj niestety nie da się. Po prostu się nie da…
Tak więc zgodnie za radą internetu, fejsbuczka i życzliwych osób odwiedziłam pewien sklep internetowy. Bo jak to mówią, co się zobaczy na żywo czasem warto sprawdzić w necie ile kosztuje. A więc ustrojstwo ze sklepu zoo kosztowało ponad setkę a na sklepie necikowym połowę tego. A więc, klik klik i czekam na przesyłkę do paczkomatu. Już nie mogę się doczekać bo w końcu moje problemy z psim dywanem odejdą w przeszłość. Jest, już jest sms, że paczka na mnie czeka a więc biegiem do żółtego boksu zwanego paczkomatem.

Cała szczęśliwa wracam do domu, otwieram paczkę i widzę to cudo. Zacieram już rączki bo już nie długo będzie spokój i czystość zagości u mnie w domu. Oczywiście pies nie podzielał tak bardzo mojego entuzjazmu ale co tam. Przecież to dla jego dobra, będzie szczęśliwy, gładki i bez zbędnej sierści.
A więc pełna optymizmu przystąpiła do czesania i o zgrozo. Jedna garść, druga garść i tak już tych garści nie zliczę. W sam raz by zrobić wkład do poduszki. Czemu nie, fajny pomysł na prezent pod tytułem ”zobacz zrobiliśmy to z moim psem”. Minęło pół godziny morderczej walki z grzbietem psa a on już nie koniecznie szczęśliwy bo jego pańciunia coś tam grzeboliła. Spokojnie, nie zrażając się pierwszymi symptomami niechęci psiej kontynuowałam. Trochę jeszcze wyczesałam tej sierści, widzę efekt. Efekt w postaci wielkiej siateczki z kłakami, mniejszej ilości kłaków fruwających i oczywiście z wielce obrażonym psem. Bo niby jakim prawem mogłam się tak nad nim znęcać, jak mogłam go tak długo głaskać i wyczesywać sierść i resztki z flory, którą raczył zebrać na spacerze…. Jak ja tak mogłam….
No niestety trzeba będzie jakoś obłaskawić tą obrażoną psią dupkę by na następny raz było lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *