Tag: mąż

Apel przedświąteczny

hej, cokolwiek byś sobie pomyślała o świętach to już uprzedzam wszystkie Twoje pytania. Spokojnie, planuje je spędzić w gronie ludzi którzy mnie lubią i ja lubię ich. Osób, które darzę zaufaniem i nie boję się, że będzie coś nie tak. Nie boje się spotkać pijanego ujka czy kogoś innego z rodziny. Te święta będą spokojne, bez fochów i wielkiego obrażania…

Czy maść jest remedium na każde zło ?!

Ostatnie dni pokazały mi jak cudowne potrafi być życie. Wszystko tak pięknie szło aż się popsuło. Tak, niestety się popsuło. Pogoda się zmieniła z słońca w deszcz i tak też moje ciało przestało rozkwitać. Zaczęło wręcz więdnąć. Ale nie to jest najgorsze w tym wszystkim jest to, że dość solidnie pojawił się ból w nadgarstkach. No i oczywiście, zamiast zwolnić…

Coś się kończy coś zaczyna

Witaj, ostatnio mam jak by więcej dla Ciebie czasu. Aż sama się sobie dziwię. No i tak jak myślałaś, zęba nie dało się uratować. Dzisiaj się z nim rozstałam w gabinecie stomatologicznym. W sumie zbyt bardzo nie płakałam po jego stracie. To raczej była radość, że więcej już nie będę z jego powodu cierpieć. Antybiotyk odstawiony a raczej zjedzony do…

Nowy start

Witaj, wiem będziesz na mnie krzyczeć za tak długą ciszę ale chyba musiałam sobie wszystko poukładać. Chociaż nie, dopiero zaczynam to wszystko układać. A nie powiem jest co. Może zacznijmy od początku bo inaczej nie dojdziemy do ładu. Proszę usiądź wygodnie, weź herbatę/kawę czy coś zimnego. Może być nawet piwo jeśli masz ochotę, nie mam nic przeciwko. Tak więc, jak…

Zrealizowałam wyzwanie :)

Kto na zamiany pracował ten wie jak to czasem jest pracować w różnych godzinach. Po pracy w żabie wiedziałam, że każdą zmianówkę dam radę udźwignąć i chyba mogę to odnieść również do mojej obecnej pracy. Gdy zaczynałam tydzień pierwszą dziesiątką sądziłam, że ja nie dam rady. Jakim cudem przecież to tyle dni po dziesięć. Tak, dzisiaj kończąc swój tydzień pracy…

Ach niedziela ach niedziela

Chyba dawno mnie nie było, tęskniłaś? Wiem, wiem nie musisz kłamać. Wiem, wiem, ja też nie pisałam ale weź na wstrzymanie. Byłam chora, z resztą co tam. Moje przeziębienie to pikuś. Niby nic wielkiego, jakaś tam temperaturka, kaszelek i wszystko. Wszystko powoli mija, został tylko kaszel. Ale spokojnie, już w środę wracam do pracy. Oczywiście ku uciesze szanownego małżonka i…

Niedzielne malowanie

Dawno mnie nie było, chyba za mocno nie tęskniłaś? Tak, masz rację dużo się wydarzyło. I nie koniecznie było to coś złego. Jak przystało na niedzielę, robię paznokcie (zmywanie, piłowanie i malowanie). To taki już niedzielny mój rytuał. Wczoraj doszły jeszcze malowane włosy. Dawno sama nie kładłam farby i oczywiście był strach (będą zielone czy nie). Całe szczęście wyszło ładnie,…

Czasem mam już dość

Dzisiaj blue monday a ja chyba doskonale wiem jak to wygląda. Nie dość, że pies cały czas ma rozwaloną łapę to w dodatku nie ma najmniejszej szansy by to się zagoiło. Zrobię opatrunek a to bydle co robi? Prawdopodobnie pierwszą rzeczą jak wychodzę z pracy jest u niego rozerwanie opatrunku i lizanie. Gdyby jeszcze była jakaś szansa by nie lizał…

Jak nie urok to psia łapa

No to może tak zacznę od początku. Od poniedziałku jestem na szkoleniu, tzw słuchawka i nie mogę powiedzieć, że to jakaś nowość dla mnie. Niby wszystko pięknie fajnie ale testy. Fakt muszą jakoś zweryfikować czy to czego nas nauczyli zostaje w tej kuli na końcu kręgosłupa. W razie wątpliwości chodzi o głowę. Ale mniejsza o większość, miejsce blisko domu, na…